The New Marketing Manifesto

There is no leadership in our industry anymore; in the agency, media and marketer worlds, few dare to stick their necks out, stand up and be counted. […]

Tymi słowami Joseph Jaffe, autor „Life After the 30-Second Spot”, otwiera manifest Nowego Marketingu zachęcając wszystkich zainteresowanych do jego współtworzenia poprzez komentowanie/trackback. Całość przeczytać można tutaj.

9 odpowiedzi do “The New Marketing Manifesto”

  1. Marcin Talarek mówi:

    Osobiście wydaje mi się, że fraza “Nowy Marketing” nie brzmi dobrze. O wiele bardziej podoba mi się koncepcja “marketingu ekologicznego”, którą od jakiegoś czasu staram się rozwijać. Dotyczy ona zresztą całości przemian jakie możemy obserwować w świecie mediów. Zmianie bowiem ulega podejście, które w mediach funkcjonuje od lat. Podejście, które prowadzi do profanacji środowiska. Mam tutaj na myśli między innymi inwazyjne formy reklamy, które królują w większości mediaplanów. Jest to najbardziej oczywisty przejaw zachowania będącego w istocie zaśmiecaniem mediów i umysłów, jednak z łatwością można je rozszerzyć, jeżeli przez chwilę przyjrzymy się tak zwanym “mediom tradycyjnym”.

  2. Daria mówi:

    Nazwy, nazwy – to kwestia semantyki. Wazne nie sa dyskusje nad tym, co jak sie ma nazywac, lepiej spozytkowac te energie na wypracowanie nowego modelu komunikacji. Nowy, czy ekologiczny marketing jest koniec koncow tym samym – jest nowa forma komunikacji, ktora respektuje konsumenta.

  3. gołąb mówi:

    Marketing ekologiczny? Ekologia chyba nie jest ani podstawą tej formy marketingu, ani aspektem który ma w jego przypadku kluczowe znaczenie – jedynie jedną z wypadkowych o drugorzędnym znaczeniu zarówno dla nadawców, jak i odbiorców.

    Bardzo wątpliwa jest też “nieinwazyjność”, o której piszesz. Dziesiątki dublujących swoje funkcje urządzeń cyfrowych, które każdy z nas posiada (kluczowych elementów tej formy marketingu) zużywa mnóstwo niepotrzebnej energii, która wyczerpuje i zanieczyszcza zasoby naturalne.

    Stworzenie jednego ogniwa w sieci “ekologicznego” marketingu, czyli komputera PC, wymaga zużycia prawie 2 ton (!!!) surowców. Średni cykl życia takiej maszynki to 3 lata, a liczba maszynek na śmietnikach z którymi nic się nie da już zrobić sięga ponad 300 milionów sztuk.

    Ekologia? Chyba tylko w daleko metaforycznym znaczeniu tego słowa, zbly daleko żeby tworzyć z tego nazwę własną.

  4. jacek mówi:

    myślę, że ‘ekologia’ to po prostu metafora ‘nieinwazyjności’ czy też ‘niezaśmiecania kanałów komunikacji’

  5. gołąb mówi:

    Metafora najwyraźniej źle dobrana. W momencie kiedy nowy marketing tak bardzo rozmija się z koncepcją ekologii (w pierwotnym tego słowa znaczeniu) to stawianie tego słowa w jego nazwie zakrawa tylko na smutny żart, niezależnie od tej przenośni.

  6. jacek mówi:

    nie zgadzam się co prawda z opinią Marcina, że ogólne podejście do marketingu ulega zmianie, bo marketing mainstreamowy zawsze będzie oparty na ‘śmieceniu’, ale określenie ekologiczny (w sensie nienarzucającego się) pasuje mi do tego co robi np. Hugh McLeod (http://www.gapingvoid.com/)

  7. Marcin Talarek mówi:

    Nie twierdzę, że marketing jako taki się zmienia. Mam raczej na myśli próby jego zmiany a te jeszcze przez długi czas nie będą mainstreamowe. Tak czy inaczej, “ekologiczność” wszelkich działań marketingowych w mediach w moim rozumieniu najzupełniej nie ma związku z fizycznymi konsekwencjami zmian technologicznych. Zresztą “ekologiczne” podejście możliwe jest również poza nowymi mediami. To pytanie o to z iloma komunikatami reklamowymi spotykają się ludzie w drodze do pracy, czy na stronie ABC będzie można pominąć 30-sekundowy spot przy “Lost” emitowanym dzień po telewizyjnej premierze, czy podczas przewijania reklam przy użyciu TiVo pojawiać się będzie statyczny banner reklamowy lub choćby o to, czy planując kampanie mediowe nadal w Polsce królować będzie zasięg a nie skuteczność wybieranych form reklamowych. Obecnie w ciągu dnia przyswajamy ilość informacji, którą przyswajali nasi przodkowie w ciągu całego swojego życia. A świat reklamy i marketingu wciąż powiększa ten szum informacyjny doprowadzając do absurdalnie długich (i nieefektywnych) bloków reklamowych. Być może faktycznie przymiotnik “ekologiczny” to przesada, ale sama idea umożliwia zebranie wielu pojęć. Choćby “permission marketing” lansowany przez Setha Godina.

  8. gołąb mówi:

    Ideę w pełni rozumiem – czepiam się niewłaściwego słowa. A co do Lost’a to mam dziwne wrażenie, że transmisja nie będzie worldwide bo wkurzyły by się sieci, które sporo płacą za licencję na nadawanie.

Dodaj odpowiedź