Wbrew pozorom nie porzuciliśmy projektu 29,99 – już niedługo wrócimy z mniej lub bardziej regularnymi wpisami.
Ja obecnie pracuję intensywnie nad pracą licencjacką na temat roli telewizji w świecie, w którym coraz silniejszą rolę odgrywają nowe media.
A propos telewizji, Ryszard Kapuściński w swojej książce “Imperium” przedstawia ciekawą teorię na temat jej roli w rozpadzie Związku Radzieckiego:
I wreszcie – pierestrojka zbiegła się z rozwojem telewizji w tym kraju. Telewizja nadała pierestrojce wymiar, jakiego nie miało dotąd żadne wydarzenie w historii Imperium.
[...]
Telewizja przyczyniła się walnie do upadku Imperium. Przez sam fakt, że pokazywała przywódców jako normalnych ludzi, że każdy mógł ich zobaczyć z bliska, widzieć, jak się kłócą i denerwują, jak się mylą i pocą, jak wygrywają, ale również jak przegrywają – przez samo to odsłonięcie kurtyny i wpuszczenie ludu do najwyższych i najbardziej ekskluzywnych salonów dokona się zbawczy i wyzwoleńczy proces desakralizacji władzy.
Kapuściński dochodzi zatem do następującego wniosku:
Rosnąca rola telewizji w polityce sprawia, że na świecie zmienił się kierunek ataku wszelkich zamachowców: dawniej szturmowali oni pałace prezydentów, siedziby rządu i parlamentu, teraz starają się przede wszystkim opanować budynek stacji telewizyjnej. Walki w Wilnie i Tbilisi, w Bukareszcie i w Limie toczyły się o stacje telewizyjne, a nie o pałac prezydenta. Scenariusz najnowszego filmu o zamachu stanu: czołgi ruszają o świcie, żeby zdobyć stację telewizyjną, natomiast prezydent śpi spokojnie, a w parlamencie jest ciemno, nie ma żywego ducha; zamachowcy jadą tam, gdzie jest rzeczywista władza.
Trudno nie zgodzić się z tą diagnozą - rzeczywistą władzę sprawują media. O ile jednak jeszcze dziesięć lat temu władza ta była scentralizowana i w swojej istocie antydemokratyczna, to obecnie nowe media, posiadające kanał zwrotny, wyrównują możliwości dawnych nadawców i odbiorców.
Więcej na ten temat – już niedługo.